Września 09 2026 09:47:13
Nawigacja
· Strona główna
· FAQ
· Kontakt
· Galeria zdjęć
· Szukaj
NASZA HISTORIA
· Symbole gminy
· Miejscowości
· Sławne rody
· Szkoły
· Biogramy
· Powstańcy Wielkopolscy
· II wojna światowa
· Kroniki
· Kościoły
· Cmentarze
· Dwory i pałace
· Utwory literackie
· Źródła historyczne
· Z prasy
· Opracowania
· Dla genealogów
· Czas, czy ludzie?
· Nadesłane
· Z domowego albumu
· Ciekawostki
· Kalendarium
· Słowniczek
ZAJRZYJ NA


WITAMY NA STRONIE POŚWIĘCONEJ HISTORII GMINY KRZEMIENIEWO

Teren dzisiejszej gminy Krzemieniewo w województwie wielkopolskim, to obszar bardzo specyficzny ze względu na swoje zaszłości historyczne. Położony zawsze na uboczu wielkiej polityki, pozbawiony możliwości wykorzystania w pełni swojego potencjału gospodarczego jakim było rolnictwo, jednak się rozwijał. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że pierwsze wzmianki historyczne o istniejących tu miejscowościach sięgają czasów średniowiecza, co nawet w przypadku takiego regionu jak Wielkopolska, nie jest powszechne.
Sprawą oczywistą jest także, że osadnictwo na tych terenach rozwijało się wcześniej, choć nigdy nie przeprowadzano tu żadnych badań archeologicznych, które by to jednoznacznie potwierdzały. Z tego powodu też, każdy zainteresowany przeszłością gminy Krzemieniewo musi bazować na źródłach pisanych, które są na dodatek bardzo rozproszone i niepełne.
Historia każdego narodu i państwa jest wypadkową tego, co dzieje się na prowincji, rozumianej jako "mała ojczyzna". W związku z tym, będziemy chcieli losy tej "małej ojczyzny" w wymiarze dzisiejszej gminy Krzemieniewo odwiedzającym tę stronę przybliżyć. Każdy, kto liczy na gotową odpowiedź na każde pytanie, srodze się jednak zawiedzie. Niewiele tu będzie komentarzy, sporo zaś różnych źródeł. Będą to rzeczy rzadko prezentowane w takiej właśnie formie. Jeżeli chcesz poznać historię naszego terenu, zapraszamy do częstych odwiedzin.

------------------------------------------

Auf dem Gebiet der Krzemieniewo-Gemeinde gibt es noch heute viele Spuren von früheren deutschen Einwohnern. Das sind aber meistens verschiedene Gebäude. Es fehlt leider an geschriebenen Quellen. Wir haben also eine Bitte an ehemaligen Einwohnern von Krzemieniewo (Feuerstein) oder an ihren Nachwüchsen, ob sie vielleicht uns Nachrichten (Fotos, Dokumente, Tagebücher, Landkarten) zeigen könnten. Wir versprechen, alles auf dieser Seite zu publizieren.
JK
Unsere e-mail Adresse:
drobnin@o2.pl

SETNA ROCZNICA UTWORZENIA OSP W KRZEMIENIEWIE
Z tej okazji przypominamy artykuł z roku 2009.

Powstanie OSP Krzemieniewo


Ogień od dawna towarzyszy ludzkości. Potrafi być z jednej strony przyjazny, ale jest również groźny. Długi czas w okolicy pamiętano pożar, do którego doszło w roku 1873, kiedy to spaliły się wszystkie zabudowania tamtejszego majątku, a w płomieniach zginęło 600 owiec. Takich tragedii (choć na mniejszą skalę) było więcej. Pożarom sprzyjały wówczas drewniana w dużej mierze zabudowa i ludzka niefrasobliwość. Najczęściej walka z tym potężnym żywiołem w pojedynkę nie miała najmniejszych szans.

W niedzielę 12.09.1926 roku w sali szkolnej odbyło się zebranie miejskiej części mieszkańców Krzemieniewa, podczas którego zapadła decyzja o utworzeniu na terenie tej miejscowości Ochotniczej Straży Pożarnej. Zebraniu przewodniczył sołtys Andrzejczak, który poinformował przybyłych, że już od jakiegoś czasu czyniono starania o powołanie tej organizacji, jednak z powodów administracyjnych do tej pory było to niemożliwe. Jednym z inicjatorów jej powstania był kierownik miejscowej (niemieckiej) szkoły, Adam Kaisar. To właśnie on, zabierając głos w dyskusji, przekonywał zebranych do korzyści, jakie może wszystkim mieszkańcom Krzemieniewa i najbliższych okolic przynieść działalność straży pożarnej. Wielkie wrażenie na słuchaczach wywarły jego słowa: „Ochrona życia i mienia całego społeczeństwa przed niszczącą klęską żywiołową, jaką jest pożar, spoczywa w rękach nie sił płatnych, lecz samych obywateli, dobrowolnie stających w szeregu pod sztandarem bezinteresownej, ofiarnej, a ciężkiej i odpowiedzialnej służby publicznej. Łączmy więc w wielką rodzinę i pracujmy wytrwale dla dobra naszej małej wioski i okolicy i dla dobra naszej drogiej Matki Ojczyzny, ponieważ największym jest ten, który jest sługą wszystkich, który każdemu chce przysłużyć”. Za słowa te otrzymał gorące brawa. W podobnym tonie przemówił obecny na tym zebraniu naczelnik Straży Pożarnej, Wilczak z Leszna, który przy okazji poinstruował wszystkich, jak mają postępować na wypadek pożaru.

Do Ochotniczej Straży Pożarnej w Krzemieniewie wstąpiło tego dnia 36 członków czynnych, przeważnie rolników, w tym połowa Polaków i połowa Niemców. Wybrany został również zarząd straży, w skład którego weszli: Jerzy Siwy (naczelnik), Oskar Schlecht (zastępca naczelnika), Antoni Kaczmarek (sekretarz), Karol Schnecke (skarbnik), Adam Kaisar (doradca).

Zarząd na swym posiedzeniu 30.09.1926 roku podzielił krzemieniewską Straż na 4 oddziały: I oddział ratunkowy: Władysław Lestor (przodownik), Brunon Heider (strażak), Helmut Wandeit (strażak), Richard Wandelt (strażak), Wilhelm Hübsch (strażak), Wojciech Klimpel (strażak), Walenty Maćkowiak (strażak), Klemens Dziedzic (strażak), Walenty Chałupka, (strażak); II oddział sikawkowy: Jan Chałupka (I przodownik), Antoni Kaczmarek (II przodownik), Bronisław Kaczmarek (strażak), Stefan Maćkowiak (strażak), Nikodem Kaminiarz (strażak), Karol Grędecko rolnik (strażak), Stanisław Andrzejczak (strażak), Emil Weigł (strażak), Wilhelm Flegner (strażak), Otto Hoch (strażak); III oddział wodny: Wojciech Ratajczak (przodownik), Jerzy Schnecke (strażak), Albert Hoch (strażak), Hugo Franzke (strażak), Łucjan Konatowski (strażak), Józef Kruk (strażak), Ignacy Kamiński (strażak); IV oddział porządkowy: Fryderyk Stolpe (przodownik), Józef Majorek (strażak), Feliks Słuchowski (strażak), Albert Gäbel (strażak), Józef Kamieniarz (strażak), Karol Schnecke (strażak), Albert Franzke (strażak). Oczywiście w składach osobowych i zarządu, i poszczególnych oddziałów zachodziły w latach następnych zmiany. Jedni strażacy odchodzili, inni się wyprowadzali, zachodziły do działania nigdy nie brakowało. Na samym początku warunki służby były dość trudne. Brakowało oprócz chęci dosłownie wszystkiego. Jedynym powodem do dumy było posiadanie konnej sikawki, nad którą czuwał Jan Chałupka. Nikogo to jednak nie zrażało i jak było trzeba, to strażacy z Krzemieniewa stawali zawsze na posterunku, niosąc pomoc potrzebującym. Pożarów na szczęście nie było w okolicy zbyt wiele (np. w roku 1927 – 4, a w roku 1928 – 3). W związku z tym było dość dużo czasu, aby się szkolić i doskonalić umiejętności przydatne w późniejszej walce z żywiołem. Wszystko to odbywało się oczywiście pod kontrolą, a notę było, że przynajmniej 2 razy w roku straż była wizytowana przez naczelnika z Leszna. W większości przypadków wyniki kontroli były pozytywne.

Miejscowa społeczność była bardzo zadowolona z efektów pracy strażaków i ich zaangażowania, nie szczędzono im nie tylko słów zachęty, ale również i datków finansowych. W roku 1927 trz. członkowie wspierający zebrali: w Krzemieniewie 162 zł; w Belęcinie 115 zł; w Drobninie, Pawłowicach i Luboni 419.50 zł. Oprócz tego straż wsparta również została środkami okolicznych wielkich majątków ziemskich: Ponikiewski z Drobnina kwotą 100 zł, Mietlicki z Pawłowic 100 zł, Ponikiewski z Brylewa 25 zł. Za te pieniądze kompletowano sprzęt (umundurowanie, toporki bojowe) potrzebny w czasie prowadzonych akcji. Oczywiście strażacy wypracowywali również środki finansowe we własnym zakresie. Najczęściej odbywało się to w formie zabaw tzw. letnich i sylwestrowych. Dzięki temu już w roku 1928 wszyscy strażacy posiadali na swym wyposażeniu hełmy, a w 1929 roku mundury. Pieniądze otrzymywano również w formie subwencji z Wydziału Powiatowego w Lesznie oraz jako premię za czynny udział w gaszeniu pożarów od Generalnej Dyrekcji Krajowego Ubezpieczenia Ogniowego.

Krzemieniewscy strażacy swoją obecnością uświetniali święta państwowe (3 Maja, 11 Listopada), okolicznościowe akademie z okazji urodzin marszałka Piłsudskiego i prezydenta Mościckiego. Brali również z sukcesami udział w zawodach powiatowych. Swoje obowiązki wypełniali bez zarzutu, niejednokrotnie narażając swe życie w myśl hasła: „Bogu na chwałę, a ludziom i naszej drogiej Ojczyźnie na pożytek”.


ELŻBIETA I JERZY KOWNACCY

ZAPROSZENIE DO OPOROWA


"

KOŚCIÓŁ W OPOROWIE
(kliknij w obrazek)

Zapraszam na stronę z historią Oporowa, gdzie odkryjesz losy mieszkańców, zabytków i wydarzeń, które kształtowały tę miejscowość na przestrzeni wieków. Znajdziesz tu opowieści o dawnym życiu codziennym, lokalnych tradycjach i zwyczajach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Prezentujemy materiały archiwalne, fotografie oraz dokumenty, które pozwalają lepiej zrozumieć przeszłość i wyjątkowy charakter Oporowa. To miejsce dla wszystkich zainteresowanych historią lokalną – zarówno mieszkańców, jak i osób poszukujących informacji o swoich korzeniach, rodzinnych powiązaniach czy dziejach regionu. Dzięki zgromadzonym materiałom możesz odbyć fascynującą podróż w czasie i poznać wydarzenia, które pozostawiły trwały ślad w historii tej miejscowości.

01.06.2026 DROBNIN W FINALE OGÓLNOPOLSKIEGO KONKURSU HISTORYCZNEGO

Nie wszystkie historie trafiają do podręczników. Niektóre pozostają ukryte w rodzinnych archiwach, pożółkłych kronikach parafialnych, starych fotografiach i pamięci kolejnych pokoleń. Czasami trzeba wielu miesięcy pracy, by wydobyć je z zapomnienia. Czasami potrzeba również odwagi, by opowiedzieć je na nowo.
Taką właśnie drogę przeszła Olga Kownacka, uczennica II Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Lesznie, która zdobyła II miejsce w Polsce podczas finału ogólnopolskiego konkursu historycznego „Ślady ziemiaństwa w krajobrazie, kulturze, społeczeństwie”. Finał odbył się 29 maja 2026 roku w Nowym Dworze w Goszycach koło Krakowa i zgromadził najlepszych młodych badaczy historii z całego kraju.

Osiągnięcie to ma szczególny wymiar nie tylko ze względu na rangę konkursu, organizowanego w ramach wieloletniego projektu „Ziemianie polscy w XX wieku”, lecz także z powodu charakteru pracy, która przyniosła autorce sukces.


Dwór w Drobninie przed II wojną światową

Jej bohaterem został Stefan Ponikiewski (1881–1941) – wielkopolski ziemianin z Drobnina, uczestnik życia publicznego II Rzeczypospolitej, poseł na Sejm Ustawodawczy, działacz społeczny, fundator kościoła parafialnego oraz człowiek głęboko związany z lokalną wspólnotą. Nie należał do postaci szeroko znanych. Jego nazwisko nie pojawia się w większości opracowań poświęconych historii Polski. Tym bardziej imponujące było podjęcie próby odtworzenia jego losów niemal od podstaw.
Praca zatytułowana „Stefan Ponikiewski (1881–1941). Między ziemią a państwem” nie ogranicza się jednak do klasycznej biografii. Oparta na dokumentach archiwalnych, źródłach prasowych, materiałach rodzinnych oraz wywiadach przeprowadzonych z potomkami bohatera, stała się próbą pokazania całego świata wartości, który przez pokolenia kształtował polskie ziemiaństwo.
Autorka ukazała Ponikiewskiego jako człowieka funkcjonującego pomiędzy dwoma porządkami. Z jednej strony był gospodarzem odpowiedzialnym za rodzinny majątek i lokalną społeczność. Z drugiej – uczestnikiem życia publicznego odradzającego się państwa polskiego, angażującym się w działalność społeczną, gospodarczą i polityczną. To właśnie owo „między ziemią a państwem” stało się osią całej opowieści.
Szczególną uwagę zwraca druga część pracy. Po zakończeniu części źródłowej autorka zdecydowała się na rozwiązanie rzadko spotykane w szkolnych opracowaniach historycznych. Stworzyła rozbudowany „List do potomnych” – literacką rekonstrukcję myśli, wartości i doświadczeń Stefana Ponikiewskiego, opartą na faktach biograficznych oraz zachowanych świadectwach jego działalności.
Nie była to próba zastąpienia historii literaturą. Wręcz przeciwnie. Zabieg ten został wyraźnie oddzielony od części źródłowej i przedstawiony jako świadoma próba odtworzenia świata ideowego człowieka, którego dokumenty pokazują przede wszystkim poprzez fakty i urzędowe zapisy.
Dzięki temu praca zyskała wymiar znacznie szerszy niż tradycyjna biografia. Stała się refleksją nad odpowiedzialnością, służbą publiczną, znaczeniem wiary, pracy i patriotyzmu rozumianego nie jako deklaracja, lecz codzienny obowiązek wobec wspólnoty.
W czasach, gdy historia bywa często sprowadzana do dat i nazwisk, takie podejście zwraca uwagę na coś znacznie ważniejszego – na człowieka i jego wybory.
Sukces Olgi Kownackiej jest również dowodem na wartość historii lokalnej. To właśnie w niej często odnaleźć można odpowiedzi na pytania o to, jak naprawdę funkcjonowało społeczeństwo, jak budowano wspólnoty i w jaki sposób kolejne pokolenia rozumiały służbę wobec kraju. Wielkie procesy historyczne zawsze mają bowiem swój wymiar lokalny, a losy pojedynczych ludzi pozwalają spojrzeć na nie z perspektywy bardziej ludzkiej i bliższej codziennemu doświadczeniu.
Nie bez znaczenia pozostaje także rola opiekunki pracy, Beaty Karmińskiej, która wspierała autorkę podczas wielomiesięcznych badań i przygotowań do kolejnych etapów konkursu. Sukces w Goszycach jest efektem nie tylko talentu i zaangażowania uczennicy, lecz również przykładem tego, jak wiele może znaczyć współpraca nauczyciela z młodym pasjonatem historii.
II miejsce w Polsce jest niewątpliwie powodem do dumy dla autorki, szkoły i całego regionu. Warto jednak spojrzeć na ten sukces szerzej. Największą wartością tej historii wydaje się bowiem nie sam konkursowy laur, lecz fakt, że dzięki pracy młodej badaczki pamięć o Stefanie Ponikiewskim została przywrócona współczesnym.
A to właśnie pamięć jest często najtrwalszym zwycięstwem nad zapomnieniem.


PRZYKRA WIADOMOŚĆ
WARTO ZOBACZYĆ
Dwór Drobnin

Kościół Pawłowice

Dwór Oporowo

Kościół Drobnin

Pałac Pawłowice

Kościół Oporowo

Pałac Garzyn

Dwór Lubonia

Pałac Górzno
Wygenerowano w sekund: 0.01 9,497,615 Unikalnych wizyt