Grudzień 15 2017 03:19:13
Nawigacja
· Strona główna
· Artykuły
· Download
· FAQ
· Forum
· Linki
· Kontakt
· Galeria zdjęć
· Szukaj
NASZA HISTORIA
· Symbole gminy
· Miejscowości
· Sławne rody
· Szkoły
· Biogramy
· Powstańcy Wielkopolscy
· II wojna światowa
· Kroniki
· Kościoły
· Cmentarze
· Dwory i pałace
· Utwory literackie
· Źródła historyczne
· Z prasy
· Opracowania
· Dla genealogów
· Czas, czy ludzie?
· Nadesłane
· Z domowego albumu
· Ciekawostki
· Kalendarium
· Słowniczek
ZAJRZYJ NA


Szkoła w Górznie

Poniższy tekst pochodzi z kroniki szkoły w Górznie i został napisany przez nauczyciela Leona Mireckiego. Sama kronika została rozpoczęta po zakończeniu okupacji hitlerowskiej w 1945 roku.
---------------------------------------------------------

Kronika poprzedzająca rok 1945 została przez Niemców w czasie okupacji zniszczona. Nowa kronika została zaprowadzona od marca 1945 roku z uwzględnieniem faktów, które zdołałem zebrać i stwierdzić, począwszy od założenia szkoły w Górznie.
O najdawniejszych czasach Górzna pisze dr Bronisław Świderski w swej książce pod tytułem „Ilustrowany opis Leszna i ziemi leszczyńskiej” w roku 1928 co następuje:
„Nad górznickim jeziorem stało już w XIV stuleciu stare zamczysko (w miejscu, w którym dziś znajdują się resztki przez Niemców za okopy szwedzkie uznanego, czworokątnego nasypu wałowego). Z owej obronnej siedziby, głosi legenda, miał się dopuszczać Maćko Borkowicz, herbu Napiwoń, pan na Koźminie, niecnych gwałtów i rozbojów na przejeżdżających traktem gostyńskim i krzywińskim kupcach. Za to został skazany przez Kazimierza Wielkiego na okrutną karę śmierci głodowej w 1358 roku. Jakoż wtrącony w zamku Olsztyńskim do ciemnej, głębokiej i smrodliwej wieży przesiedział tam 40 dni o wiadrze i wiązce siana. Całe ciało miał podobno z głodu poobgryzane. Wykonanie okropnej kary służyło Matejce jako tło do obrazu „Maćka Borkowica”, a Adam Krakowicki osnuł na tym tle wspaniałą swą powieść pod tytułem „Szary Wilk” (1893).
W tej samej książce jest wzmianka, że Górzno należało w 1797 roku do dziedziców Drobnina, Węgorzewskich. Generał Węgorzewski rezygnuje na rzecz brata szambelana z Drobnina z Garzyna, ze Zbytków i Górzna. Stąd prawdopodobnie część pola w Górznie nosi nazwę „Węgorzewo”.
W roku 1872 przechodzi majątek ziemski Górzno w ręce Niemca Müllera, który kupił go od Szołdrskich. Do roku 1945 pozostaje majątek w rękach niemieckich. Dopiero reforma rolna odebrała majątek ziemski Górzno Niemcom i przeznaczyła na parcelację. Ministerstwo Rolnictwa oddało go w 1946 roku Związkowi byłych Więźniów Politycznych w dzierżawę.

Szkoła w Górznie została założona w połowie XIX wieku przez księcia Sułkowskiego, do którego należały w tym czasie tutejsze obszary ziemskie. Książę Sułkowski wyznaczył dla szkoły grunt dla użytku nauczyciela. Pierwsza szkoła mieściła się w budynku, który do dnia dzisiejszego znajduje się we wsi na pierwszym narożniku ulicy, która prowadzi od Garzyna do dworu górzeńskiego. Dom ten należy obecnie do Antoniego Pacholczyka, który nabył go z parcelacji.
Pierwszy nauczyciel (najdawniejszy w szkole górznieńskiej) to Bajga około roku 1860. po Bajdze przychodzi nauczyciel Komczyński. Z przybyciem właściciela ziemskiego Müllera rozpoczyna się napływ ludności niemieckiej (ewangelickiej) do Górzna. Dla dzieci ewangelickich została wybudowana nowa szkoła (z mieszkaniem dla nauczyciela) na początku wsi przy drodze garzyńskiej w roku 1891. Pierwszym nauczycielem w tej szkole był Schmidt. Ostatnim był Frölich. Dla tej szkoły ufundował Müller grunt szkolny, dla użytku nauczyciela o obszarze 2 ha i duży ogród przy szkole. W roku 1893 została wybudowana nowa szkoła dla dzieci katolickich. W roku 1913 rozbudowano szkołę katolicką. W tej szkole mieszczą się dwie izby lekcyjne i dwa mieszkania dla nauczycieli.
Po nauczycielu Komczyńskim nastał Roman Wielicki, który po kilku latach został przeniesiony do Pawłowic. Po Wielickim kierownictwo objął nauczyciel Kaczmarek, który został powołany do wojska na pierwszą wojnę światową, na której poległ. W zastępstwie nauczyciela Kaczmarka uczyła jego żona jako nauczycielka pomocnicza. W roku 1919 dochodził do szkoły w Górznie nauczyciel Pawlicki z Garzyna, który jednak wkrótce przenosi się do Leszna. Wszyscy kierownicy szkoły katolickiej od Bajgi aż do Kaczmarka byli Polakami. Miejscowość sama była jednak pod silnym wpływem niemieckim, który płynął od majątku Müllerów. To też strajki dzieci w sprawie nauczania religii w języku polskim, jakie odbywały się nieomal w całej Wielkopolsce w latach 1905-1906, były w Górznie nieznane. Tak samo powstanie wielkopolskie nie zrobiło na ludności Górzna większego wrażenia.
Pierwszym nauczycielem Polski odrodzonej był w Górznie Józef Nowakowski. Szkoła była wówczas dwuklasowa (czterooddziałowa) o dwóch nauczycielach. Drugim nauczycielem była Olimpia Nowakowska, żona kierownika szkoły. Rodzina Nowakowskich przybyła do Górzna w roku 1920. po kilku latach umiera żona Nowakowskiego. Po niej dość często zmieniają się drugie siły nauczycielskie. Z nazwisk jakie zdołałem stwierdzić, to pani Dembecka, pani Halina Ratajczakówna, Mieczysław Zwierzchowski i Szober. W roku 1932 odchodzi Nowakowski na emeryturę. Miejsce jego zajmuje nauczyciel Leon Mirecki, który przybywa z Potrzebowa powiat Leszno jako nauczyciel kierujący. Brak etatów nauczycielskich nie pozwala na obsadzenie drugiego miejsca, aczkolwiek liczba dzieci dochodzi do 100. Dopiero kiedy szkoła liczyła około 120 dzieci przychodzi w roku 1934 pani Wielicka Jadwiga, córka Romana Wielickiego, który był kiedyś nauczycielem w Górznie. We dwójkę pracują teraz nauczyciele w szkole, która nosi miano w tym czasie „Publiczna Szkoła Powszechna – stopnia pierwszego”.
Kierownik szkoły Mirecki powołuje kursy dla dorosłych i zespoły śpiewacze, na których pracuje także pani Wielicka. Ludność niemiecka, która stanowiła około 20% w okresie przed 1939 rokiem nie ulegała polonizacji, gdyż niemieckość ich była podsycana przez właścicielkę ziemską Müllerową. Müllerowa urządzała dla ludności niemieckiej całej okolicy koncerty muzyczne, przedstawienia amatorskie, a nawet podejrzana była o tajne nauczanie. Ona też postarała się u polskich władz szkolnych o godziny nadliczbowe języka niemieckiego i religii ewangelickiej dla dzieci niemieckich. Administracja majątku była w rękach niemieckich. To też w lesie górznieńskim odbywały się zabawy na wolnym powietrzu wyłącznie dla Niemców. Policja polska nie znająca języka niemieckiego pilnowała (!) porządku na tych zabawach.
Młodzież niemiecka coraz częściej dezerterowała z wojska polskiego i przedostawała się przez zieloną granicę do Niemiec. Od czerwca 1939 roku systematycznie całe grupy przedpoborowej młodzieży niemieckiej przekradały się przez granicę niemiecką, najczęściej w okolicy wsi Stare i Nowe Długie. Wsie te były zamieszkane w dużym stopniu przez ludność niemiecką.
Od kwietnia 1939 roku powtarzały się coraz częściej zaczepki w polityce niemieckiej w stosunku do Polski. Niemcy żądają od Polski tak zwanego „Korytarza”, to jest pasa ziemi łączącego Prusy Wschodnie z Zachodnimi, a przechodzącego przez polskie Pomorze. Żądanie takie zdążało do odepchnięcia Polski od Bałtyku i do uzależnienia gospodarczego Polski od Niemców. Propaganda niemiecka rozgłasza po całym świecie żale o „wielkiej krzywdzie”, jaką wyrządził Niemcom Traktat Wersalski po I wojnie światowej. W Niemczech następuje ucisk polskiej ludności, a na pograniczu polsko-niemieckim dochodzi coraz częściej do krwawych incydentów granicznych spowodowanych przez zhitleryzowaną straż graniczną. Młodzież niemiecka w Polsce, mówiąca dobrze językie polskim wciska się do polskich organizacji, szpiegując na rzecz Niemiec. Inni, zbiegłszy do Niemiec, wstępują do wojska niemieckiego. Wojna staje się nieuniknioną. Polacy samorzutnie zgłaszają się do polskich władz wojskowych, prosząc o przydzielenie do prac fortyfikacyjnych. Duch obrony opanował wszystkich Polaków na całym pograniczu. Ludność polska opodatkowała się na Fundusz Obrony Narodowej, kupując za zebrane pieniądze sprzęt wojskowy.

1 września 1939 roku o godzinie 5 rano zagrzmiały strzały armatnie. Niemcy zdradnie bez wypowiedzenia wojny napadli na Polskę. W kilka minut później lotnictwo niemieckie bombardowało polskie miasta i wsie. Z powodu tych bombardowań ucierpiała najwięcej polska ludność cywilna, gdyż Niemcy latali na maszynach niemieckich, ale pod polskimi barwami. Cywilna ludność niemiecka (w Lesznie i innych miejscowościach) strzelała z okien i dachów do polskich żołnierzy. W Górznie ukrywają się w lesie niemieccy chłopcy, którzy zdezertowali z wojska polskiego. Polacy miejscowi, widząc podejrzane ruchy Niemców, zaczęli ich śledzić. Policja porządkowa w Krzemieniewie aresztowała Niemca leśnika Krausego z Górzna pod zarzutem dostarczania żywności ukrywającemu się jego synowi. Krause został odprowadzony do Śremu, ale z powodu braku dowodów zostaje zwolniony. Ludność polską zaczyna opanowywać popłoch. Mieszkańcy miast i wsi opuszczają swe mieszkania i ciągną z najniezbędniejszym swoim dobytkiem i rodziną na wozach, wózkach ręcznych, rowerach lub nawet pieszo na wschód. Na szosach i drogach panuje nieopisany zator, gdyż jedni uciekają na wschód, drudzy wracają do swych gospodarstw. Z zachodu, południa i północy wkroczyły zmotoryzowane armie niemieckie do Polski. Nie pomogły bohaterskie pułki wszystkich broni polskich i potop niemiecki zalewał Polskę ze wszystkich stron w kierunku Warszawy. Bohaterska obrona Westerplatte, Górnego Śląska, Wielunia, Kutna i Warszawy zapisała się nie tylko w historii polskiej, ale także i niemieckiej.
Niemcy zaraz po wkroczeniu zamykają w więzieniach zakładników polskich, których przy różnych okazjach rozstrzeliwano. Gdy zabrakło zakładników urządzano łapanki i tym sposobem uzupełniano brakujące miejsca zakładników. Więzienia wkrótce stały się za ciasne. Obozy koncentracyjne zaludniały się z każdym dniem. Obozy w Dachau, Oświęcimiu i Żabikowie mieściły dziesiątki tysięcy Polaków i innych narodowości. Piece krematoryjne dymiły bez przerwy, paląc w sobie nie tylko trupy pomordowanych więźniów, ale i żywych ludzi. Inżynierowie niemieccy biedzili sobie głowy, aby wymyślić nowy sposób masowego i nie mniej okruynego tępienia życia ludzkiego. W ten sposób zginęli z Górzna jako więźniowie polityczni: Andrzej Domagała, Ludwik Baryga, Piotr Majchrzak i Stefan Gbiorczyk. W ten sam sposób miał zginąć Walenty Andrzejewski, ale nie będąc wówczas w domu, ukrył się i przetrwał do czasów powojennych.
Wreszcie Niemcy zaczęli organizować szkolnictwo polskie i niemieckie. Nauczycielstwo polskie zostało zaangażowane od 16 października 1939 roku przez władze okupacyjne do uczenia dzieci polskich w języku niemieckim. Do Górzna zostają przydzieleni dla dzieci polskich nauczyciele Leon Mirecki i Maria Czabajska. Dla dzieci niemieckich przychodzi do Górzna nauczyciel Niemiec Willy Schmädicke iż Leszna, który zostaje też jednocześnie kierownikiem szkoły w Górznie, Bojanicach, Belęcinie i Grodzisku. Schmädicke nakazuje, by wszystkie polskie biblioteki szkolne zostały przywiezione do szkoły w Górznie, skąd zostały odstawione na makulaturę do Leszna. Nauczycielstwo polskie zostało odpowiedzialne za odstawienie wszystkich książek według księgi inwentarzowej. To samo stało się później z każdą polską książką, która nie byłą należycie ukryta, gdyż młodzież hitlerowska (Hitlerjugend) robiła rewizje w domach polskich szukając starego papieru, głównie polskich książek. Od stycznia 1940 roku dzieci polskie do szkoły nie chodzą z powodu oszczędności opału. 4 marca zostają zwolnieni wszyscy polscy nauczyciele, a na ich miejsce zostają mianowane niemieckie siły pomocnicze bez jakichkolwiek kwalifikacji nauczycielskich. Nauczycielstwo polskie zostało przekazane przez niemiecki urząd pracy (Arbeitsamt) do najgorszych prac w miście, jak ciągnienie wozów ze śmieciami. Na wsi zaś nauczycielstwo zostało zatrudnione jako robotnicy rolni.
Po pewnym czasie oderwano ojców nauczycieli od rodzin i zesłano do Niemiec do fabryk, gdzie zarabiano tak mało, że ledwie starczyło dla jednego człowieka na wyżywienie. Gdy jednak wojna się nie kończyła, a ludzi niemieckich pracujących w urzędach trzeba było zabrać do wojska, zaczęto niektórych nauczycieli ściągać do prac biurowych. Dzieci polskie chodziły do szkoły niemieckiej, ucząc się tylko mówić, czytać, pisać i trochę rachunków. Nauka trwała do września 1944 roku. Później dzieci polskie wcale nie chodziły do szkoły. Szkoła został zajęta przez wojsko lub ludność cywilną niemiecką wycofaną z miejsc zagrożonych przez działania wojenne.
Po okrutnych działaniach, jakie przeszedł naród polski zaczynała świtać gwiazda pomyślności. Armie niemieckie cofają się na wszystkich frontach.
Styczeń 1945 roku przynosi nam wyzwolenie. Połączone armie polska i radziecka nacierają na wroga tak gwałtownie, ze Niemcy cofając się zatrzymali się w Berlinie. Hitler zniknął jak bańka mydlana, a następcy jego prosili o pokój, przyjmując jego warunki. Armia radziecka, polska i armie sojuszników zajmują stolicę Niemiec. Wróg został pobity, a narody oswobodzone od widma wojny rozpoczynają pracę nad organizacją życia państwowego. Nieomal wszystkie narody oparły się o ustrój państwowy na zasadach demokratycznych.




WARTO ZOBACZYĆ
Dwór Drobnin

Kościół Pawłowice

Dwór Oporowo

Kościół Drobnin

Pałac Pawłowice

Kościół Oporowo

Pałac Garzyn

Dwór Lubonia

Pałac Górzno
Wygenerowano w sekund: 0.01 2,467,700 Unikalnych wizyt